czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 2

Oczami May

Annie wróciła do domu cała w skowronkach. Podśpiewywała sobie. Ja z Nickiem siedzieliśmy na kanapie trochę poirytowani zachowaniem Annie.Nick zapytał się mnie
- Ej, a tej to co odwala?
Na to odpowiedziałam
- Znalazła robotę, w jakimś monopolowym
Chłopak spojrzał się na mnie i powiedział
- Dobra, nie wnikam
Właśnie skończył się film, który oglądaliśmy.Nick przełączył na MTV. A jaką piosenka leciała? Rihanna - Where have you been. Od razu wstałam, zaczęłam tańczyć i śpiewać, po chwili Annie przyszła na dół i dołączyła się do mnie. Bawiłyśmy się świetnie, nic nie było w stanie przerwać tej chwili. Piosenka się skończyła. Stwierdziłam, że jestem zmęczona i pójdę spać. Poszłam na górę i rzuciłam się na łóżko. Usunęłam. Spałam tak z 2 godziny, kiedy mój sen przerwał telefon. Nie wiedziałam kto dzwoni ale odebrałam. Okazało się, że to dzwonił Alex, powiedział że dzisiaj dałam mu swój numer telefonu. Byłam trochę zdziwiona, no ale okej. Alex zaproponował spotkanie jutro po szkole. Zgodziłam się. Po rozmowie zeszłam na dół, była pewna, że to był podstęp Annie. Zobaczyłam ją.
- Annie, możesz mi powiedzieć skąd Alex ma mój numer? - zapytałam poirytowana.
Zagwizdała jakąś melodię i zostawiła mnie samą. Czasami mnie tak strasznie irytowała. No dobra, nie czasami, prawieże ciągle. Wróciłam do salonu i usiadłam koło mojego brata. 
Zaczęłam z nim rozmawiać na temat różnych bzdur.W końcu Nick mi przerwał i powiedział, że mój telefon dzwoni. Nie wiem czemu tego nie zauważyłam. To była mama.
- May, posłuchaj musimy poważnie porozmawiać
Ze zdziwieniem odpowiedziałam - Mów, mamo.
- Dzwoniła wychowawczyni Nicka, mówiła o jego nieobecnościach.
- Tak mamo, dzwoniła do nas. My już z nich rozmawiałyśmy, jutro normalnie idzie do szkoły. Nie martw się.
- May, na pewno pójdzie?
- Tak, nawet go doprowadzimy. Nie przejmuj się. - zapewniłam ją
- May, posłuchaj zmieniając temat trener dzwonił i mówił, że nie da się do Ciebie dodzwonić.
- Nic nie słyszałam. - usprawiedliwiłam się
- Za godzinę masz trening, leć szybko bo nie zdążysz.
- Dobrze mamo, już wychodzę. Pa.
- Do zobaczenia wieczorem.
Wbiegłam szybko na górę, zabrałam moje nowe asics'y jakieś spodenki, i dużą bluzkę. Wybiegłam szybko z domu, i złapałam najbliższą taksówkę. Po 30 min. byłam na miejscu. 
Byłam już spóźniona, więc biegłam do szatni. Gdy wyszłam zauważyłam Alexa. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że go tu spotkam. Okazało się, że on również trenował siatkówkę. Byłam strasznie zdziwiona, ale w sumie ucieszyłam się. Nie rozumiałam czemu wcześniej nie znosiłam go. Po naszej rozmowie telefonicznej od razu zmieniłam zdanie.

- May gdzie tak śpieszysz? - zagadał Alex
- Na trening.- odrzekłam
-Trenujesz?
- Siatkówka moim całym życiem. A Ty skąd wracasz?
- Też siatka.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam
- Alex, przepraszam ale jestem spóźniona na trening. Muszę lecieć, przepraszam.
- Okej ale pamiętasz umówiliśmy się jutro po szkole?
- Tak pamiętam, jutro po szkole. - odpowiedziałam
- To do zobaczenia.
- Pa


OCZAMI ANNIE

Usiadłam na skraju łóżka nadal dumna z mojej pierwszej pracy. Uznałam to za odważny krok w dorosłość. Liczyć umiem, z obsługą kasy też sobie poradzę i nie będzie źle. Nie miałam co robić, więc zeszłam na dół. Na sofie siedział sam Nick.
- Gdzie May? - zapytałam zaciekawiona

- Poszła położyć się spać - odpowiedział
Zastanowiłam się chwilę, po czym powiedziałam mojemu bratu, że wychodzę. Założyłam płaszczyk i wyszłam. Padał deszcz. Nie chciało mi się już zawracać po parasolkę. Więc szłam cała mokra
Po pewnym czasie zrobiło mi się strasznie zimno. Chciałam wracać, gdy zaczepił mnie pewien chłopak.
- A ty czemu bez parasolki? - zapytał
Miał na sobie czapkę z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne i założony kaptur od jego zielonej bluzy.
- A ty w okularach, chociaż na dworzu plucha?
- Na okulary zawsze jest odpowiednia chwila. - zaśmiał się
Musiał zauważyć, że cała dygoczę, ponieważ zaproponował mi swoją bluzę. Na początku się nie zgadzałam, ale on nadal się upierał. Gdy w końcu ją na siebie założyłam chłopak pożegnał się i poszedł. Nawet nie zdążyłam mu się przedstawić. Mimo wszystko szczęśliwa wróciłam do domu.
OCZAMI MAY

Weszłam na hale, i zaczęłam trenować. Trwało to jakieś 3 godziny. Było już późno, na dworze lało.
Zastanawiała się co mam zrobić. W końcu zdecydowałam że pójdę na piechotę, to mi dobrze zrobi. Wyszłam na dwór, okazało się że Alex cały czas na mnie czekał.
- Alex? A ty czemu tu stoisz w tym deszczu? - zapytałam
- Czekałem na Ciebie
Czułam jak na mojej twarzy pojawiają się rumieńce.
- Serio? To bardzo miłe z twojej strony - uśmiechnęłam się
- Pomyślałem, że będziesz sama wracała, więc poczekam i cię odprowadzę do domu.
- Naprawdę nie musisz.
- Ale ja chcę. To żaden problem. - zapewnił mnie
Nie chciałam tam dłużej stać, więc się zgodziłam. Po kilkunastu, a może kilkudziesięciu minutach (nie pamiętam, tak byłam pochłonięta rozmową) staliśmy pod drzwiami mojego domu.
- To tu mieszkasz? - zapytał się mnie
Tak, może chcesz wejść? - zapytałam
- Trochę już późno. Może następnym razem.
Nim się zorientowałam pocałował mnie w policzek.
- To widzimy się jutro? - chciałam się upewnić
- Tak
- Mógłbyś przyjść tak o 18 po mnie?
- Oczywiście - odpowiedział po czym pomachał mi ręką na pożegnanie i zniknął w ciemnościach.
Weszłam do domu uradowana, wszyscy domownicy się na mnie dziwnie patrzyli, ale olałam to, poszłam na górę spać.

To zaczyna się dziać ;) Kim jest nieznajomy, który ofiarował Annie bluzę? Czy zajdzie coś między May i Alexem? Czytajcie już niebawem, a się dowiecie xD / Szlimaczek Demi i Szalona <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz